sobota, 30 listopada 2013

środa, 27 listopada 2013

Gdy pierwszy dnia posiłek przygodą się staje...

Chciałam zjeść moje śniadanie,
Lecz przyjrzałam się badawczo:
Co Ci stało się, bananie?
Jak delfina mam zjeść na czczo?




wtorek, 26 listopada 2013

Ciepło - zimno


Im więcej jeżdżę na rowerze w temperaturach bliskich zera, tym częściej takie właśnie obrazki mam w głowie...:)
Ciekawe co narysuję, gdy niebawem przyjdzie mi brnąć jednośladem przez śniegi...;)

wtorek, 19 listopada 2013

Nieś po rosie w dal w zapłakany świat...


Ostatnimi czasy przebywam gdzieś ciągle między "Czasem Honoru", Świętem Niepodległości, hymnem i barwami narodowymi a Koncertem Pieśni Patriotycznych...
"Deszcz, jesienny deszcz" od kilku dni gra mi w głowie...
Wam też może zagrać, jeśli zajrzycie na stronę Poldka: KLIK

wtorek, 12 listopada 2013

Lala Ania, czyli historia o tym, jak to zbyt małe na wszystkie Panieneczki butki swe przeznaczenie spotkały. A tak naprawdę, to o czymś o Wieeeeele Ważniejszym! :o)

Za siedmioma górami, za siedmioma lasami, za siedemnastoma pasmanteriami były sobie wrzosowe pantofelki... KLIK
(...)
Czas mijał, a straży królewskiej nie udało się odnaleźć upragnionej właścicielki...
Pantofelki niecierpliwiły się coraz bardziej i ciągle powtarzały, że chcą aby ktoś w nich tuptał...
W tym samym czasie, 255 km na północ rosła sobie Maleńka Panieneczka Igulanka o Wielkich Stópkach...


Wielkimi krokami (godnymi Wielkich Stópek) zbliżał się Wielki Dzień Panieneczki Igulanki...
Dzień, w którym miało się wydarzyć Coś bardzo, bardzo, bardzo, baaaaardzo Ważnego...!


Autorka tej bajeczki zamyśliła się głęboko nad tym, co takiego mogłaby stworzyć, co przypominałoby Małej Panieneczce o tym Niesamowicie Ważnym Dniu...
Spojrzała na wiercące się niecierpliwie pantofelki...
I tak to...
...od wrzosowych pantofelków i Wielkiego Dnia Maleńkiej Panieneczki powstała...


lawendowooka lala Ania.
Ania - bo tak właśnie brzmi chrzcielne imię Maleńkiej Panieneczki.


(Tu Anka jeszcze nieuczesana...
Szczerze mówiąc, podobała mi się taka :) ale nie wypadało, żeby w Wielki Dzień pojawiła się taka zmerchlona...)


A w Wielkim Dniu nastąpiło spotkanie Maleńkiej Panieneczki z lalą Anią.
Z inicjatywy Małej Panieneczki, spotkanie przebiegło raczej milcząco i refleksyjnie...


...podobnie dnia następnego...
(ale już w fioletowej jedności)


Sądzę jednak, że chwilowa zaduma jest tylko preludium do przyszłych radosnych chwil pełnych rozmów, śmiechu i wspólnych sekretów...

A Maleńkiej Panieneczce życzę, by nie tylko - jak w bajkach - żyła długo i szczęśliwie, ale by Żyła Wiecznie, Szczęśliwie, w Miłości...

środa, 6 listopada 2013

Koalowy ubaw po pachy

Dziś znów nie rękodzieło (ale poza blogiem dzieje się szydełkowo, oj dzieje...), 
za to małe dzielenie...
Wczoraj chciałam coś obejrzeć w internecie. 
Kliknęłam play.
 Wpatrzyłam się w ekran.
 Nagle, niespodzianie pojawia mi się przed oczami wielka koalowa mordzina...
I gada toto z zającem...




Koala jest rozbrajający...
Inna rzecz, że reklamuje jakieś pożyczki...
Nic to.
Ja chcę się z nim spotkać i porozwiązywać krzyżówki!

Od wczoraj usiłuję znaleźć tę reklamę (vivus - pożyczki), ale nigdzie nie mogę na nią natrafić...

(Mała prywata:
Aluda! 
Ty to musisz zobaczyć!
Tam jest taka koalowa wersja "Zimki!" :o) :o))

Jak znajdziecie jakiś link do tej reklamy, dajcie mi znać, proszę :)
A jeśli spotkacie Pana Koalę na ulicy, to weźcie od niego dla mnie namiary, ok?




sobota, 2 listopada 2013

Odrobina kordonkowej kwiatowości

...tam gdzie zaczyna się praca z kordonkiem i szydełkiem 1,25...
...dokładnie w tym punkcie kończy się mój szydełkowy talent...:(

Co za męka, panie dzieju...




Wymęczone bukieciki osiądą na wyszydlonych uprzednio dziecięcych beretkach. 

piątek, 1 listopada 2013

Kiedyś

Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno...
Wtedy zaś zobaczymy twarzą w twarz...

Dabar mes regime lyg veidrodyje, mįslingu pavidalu, 
o tuomet regėsime akis į akį. 




(1 Kor 13,12 oczywiście...)

Odbite w brudnej kałuży, ale jednak Niebo..........