Pokazywanie postów oznaczonych etykietą każdy rysuji jak umi ;P. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą każdy rysuji jak umi ;P. Pokaż wszystkie posty

piątek, 19 maja 2017

Kozia

Nie śmiejcie się.
To pierwsza koza, jaką w życiu narysowałam.
Jakoś nigdy wcześniej nie nadarzyła się okazja.
Choć relacje z kozinkami utrzymuję od dawna :) 



wtorek, 19 listopada 2013

Nieś po rosie w dal w zapłakany świat...


Ostatnimi czasy przebywam gdzieś ciągle między "Czasem Honoru", Świętem Niepodległości, hymnem i barwami narodowymi a Koncertem Pieśni Patriotycznych...
"Deszcz, jesienny deszcz" od kilku dni gra mi w głowie...
Wam też może zagrać, jeśli zajrzycie na stronę Poldka: KLIK

niedziela, 22 września 2013

Sarna i towarzystwo.

W mijający właśnie weekend w stolicy Wielkopolski miały miejsce przedziwne wydarzenia...

W tramwajach na trasie FRANOWO - OGRODY zaobserwowano pojawienie się Elfa tulącego sarnę. Widoczny był też fragment elfowego lasu.


Elf, sarna i las widzialni byli też w pobliżu Collegium Maius,


gdzie zabawili dłuższą chwilę obserwując przechodniów


i usiłując zliczyć ich uśmiechy...


Tuż obok ulicy Szamotulskiej Elf i Sarna odnaleźli pojedynczy egzemplarz Dmuchawczyka
(aż by się rzec chciało: "Mlecyk! Chyba ostatni w tym sezonie!")


...a jeśli jest Dmuchawczyk, to 
JEST RADOŚĆ!


poniedziałek, 16 września 2013

Nasionko dmuchawca - cd...


Ty, który...


Tak tak, wiem co mówię :)
30 maja 2013 nasionko dmuchawca odmieniło moje życie :)

Cuda dzieją się na co dzień. 
Nie zawsze są spektakularne.
Czasami wystarczy nasionko dmuchawca...

"...przecież tyle jest cudów wokół i tyle jeszcze cudów czeka na odpowiedni czas wypełnienia..."
..



niedziela, 15 września 2013

Ciociowe Myśli.

Podczas gdy mARTowe myśli skoncentrowane są ostatnio na wróblach



okazuje się, że najliczniejsze ptactwo w okolicy to bociany...

Wprawdzie ich nie widuję, ale widzialne i słyszalne są skutki...:


Prawie codziennie ostatnio dostaję wieści :
a to że bociek wylądował, 
a to że właśnie wystartował, 
a to że jest gdzieś w drodze...

Dziś jeden z bocianów dotarł na miejsce po znojnej podróży...
I tym samym zostałam uciociulona pojawieniem się na świecie maleńkiej Igi.


Kartka powstała chyba kilkanaście lat temu...
I czekała na swój dzień.
Dziś się doczekała :)


Czekały też jakiś czas kolczyki do lansiku na wspólne spacery dla Igulowej Mamusi:


***

Tak, no już bardziej chyba ciocią być nie można...
Z zawodu - ciocia ;)
Prywatnie - ciocia.
W Rodzinie - ciocia.
Dla dzieciatych Przyjaciół - ciocia.

Potrzebujesz cioci...?
Pisz śmiało!
;)

Ot, trzeba mi wdziać czepeczek i na fotelu bujanym zasiąść przy kominku i wytwarzać na szydełku niekończące się ilości skarpeciątek, papuciątek, misiów, koal, żyraf i czego tam jeszcze...
Choć bardziej klimatyczne byłyby druty...
Niestety nie umiem :(
Ale co tam, i tak nie mam kominka i bujanego fotela, skoro więc ciocioklimat tak czy siak legł w gruzach, to niech już będzie to szydełko...

Ciociuję wszystkich serdecznie!

***

"...Sprawiłeś, że nawet usta dzieci i niemowląt oddają Ci chwałę,
na przekór Twym przeciwnikom, aby poskromić nieprzyjaciela i wroga..."
Ps 8

Niech każde Nowe Życie i wszelkie ziemskie Życie wielbi swego Stwórcę...



niedziela, 8 września 2013

"Rysowany pacierz"

Nie wszystkie bajeczki lubię.
Dziś jednak usłyszałam Bajeczkę jakby wymyśloną specjalnie dla mnie :)
To nic, że słyszało ją mnóstwo ludzi zebranych na 11:30 u Dominikanów.
To nic, że Bajko-Opowiadacz - O. Wojciech Prus OP mnie nie zna :)
Baja była dla mnie! :)
Już sam tytuł sprawił, że nastawiłam wszystkie możliwe uszy :)

"Rysowany pacierz"
Bajeczka była o Krzysiu, który tak się smucił gdy nie udawało mu się strzelić gola, że aż się obrażał... 
I o cioci Klarze, która też się smuciła (bo jej np. szybę w aucie pod klasztorem Dominikanów wybili i aparat ukradli), ale nawet jak się smuciła, można było zjeść z nią tort z truskawkami...
I o mądrej prababci Balbinie, która przed laty udzieliła cioci Klarze cennej rady...

Rada oczywiście łączyła się z tytułowym rysowaniem...
Było o rysowaniu Smutków...
O rysowaniu przykrości i pokazywaniu ich Bogu...
I o tym co się wtedy dzieje...

Lepszego momentu na taką rysunkową bajeczkę być nie mogło...:o)

Przez całe kazanie nie byłam w stanie powstrzymać gigantycznego uśmiechu...
Pod koniec już mnie cała twarz bolała od uśmiechów...
:) :) :)

Jakże bym chciała by wydano audiobook z Prusowymi bajami...:o)
(Książka pisana nie odda tego, co O. Wojciech wyraża głosem)

(Tu bajkowa ciocia Klara gdy była mała. Wiem, że ręce nie wyszły. No i co z tego. Każdy rysuji jak umi! :P)

Ciekawe dlaczego tak jest, że Dzieci w sposób naturalny rysują swoje smutki, radości, marzenia, nadzieje, myśli, to co w nich jest na daną chwilę...
A potem przestają.

Ciekawe ilu z dorosłych, którzy dziś zawitali do poznańskich Dominikanów na 11:30 zdecydowało się wieczorem sięgnąć po kartkę i "cuś" rysującego...

REKLAMA
Jakby co, to w "Biedronce" jest promocja na niezawodne, niezrównane, bezkonkurencyjne kredki Bambino! :)
PO REKLAMIE

;o)




Jak ja je luuuuuuuubię :)

sobota, 7 września 2013

"Szalik pełen nut"

W tym tygodniu zaprzyjaźniłam się z Wandą Chotomską.
Do tego stopnia, że dziś mARTowe Myśli splotły się z Myślami Wandowymi.

Wiele wierszy spośród tych, które są proponowane dziś w programach dla przedszkolaków budzi moje zażenowanie... Są okropne, naprawdę...;) Nawet jeśli treść jest ok, to forma... (wielokropek...).
Oczywiście nie mówię o klasyce polskiej literatury dziecięcej, ale o "poetyckich nowinkach", wymyślanych na potrzeby tematów w podręcznikach.
Chotomska jakoś mnie chyba ominęła w moim dzieciństwie...
(Mamo, Tato - dlaczego??!)
Tymczasem zbiór jej wierszy wpadł mi w ręce w tym tygodniu i zachwycił mnie...
Zaśmiewam się przy niektórych utworach, przy innych zamyślam, choć to literatura typowo dziecięca...

Jeden wiersz zainspirował mnie do tego stopnia, że powstały ilustracje...;)
Jeszcze mi się to w życiu nie zdarzyło, choć Mama Teresa usilnie do ilustrowania namawiała ;)
Zawsze się z tego śmiałam, a tymczasem inspiracja przyfrunęła sama i stało się ;)

Oto Inspiracja:

"Szalik pełen nut"

Robię szalik na drutach
z mięciuteńkiej wełenki,
druty grają przygrywkę
do zimowej piosenki.
Oczko biegnie za oczkiem,
tak jak nuta za nutą
będę miała piosenkę
z kłębka wełny wysnutą.


Gdy świat, cały świat
w białych piórkach,
biały płot, biały las,
biała górka,
a ja pędzę coraz prędzej
przez ten świat
i w szaliku niosę wiatr.

Roztańczyły się nuty,
roztańczyły się frędzle,
a ja pędzę i pędzę.
Coraz prędzej i prędzej.
Śpiewająco przefrunę
grudzień, styczeń i luty,
nie zatrzymam się w biegu,
aż wyśpiewam te nuty.